Czemu się boję, czemu się wstydzę?

Gdy rozmawiam z ludźmi, którzy by chcieli przyjść na warsztaty czy nawet występ, często słyszę wymówki. Nie mam czasu. Akurat w tych terminach nie mogę. Zapomniałem/am. Jednak gdy czasami wchodzę głębiej w rozmowę, czy czasami sprawdzam różne fora. Chcę zwiększyć swoją pewność siebie, ale to nie dla mnie, za bardzo się wstydzę. Boję się, że wezmą mnie na scenę i zrobię z siebie idiotkę. Wszyscy będą się ze mnie śmiali. To tylko kilka odpowiedź które serwuje nam mózg.

Dlaczego tak się dzieje?

Ponieważ w naszym życiu zawsze króluje odpowiedź “Nie”. To jest całkiem normalne, bo słowo “Nie” to reakcja obronna naszego organizmu i często tak reagujemy na nieznane. Od kołyski słyszymy: “Nie rób tego, nie dotykaj, nie przeszkadzaj, nie denerwuj”. Z jednej strony jest to dobre, bo chroni nas przed różnymi niebezpieczeństwami, ale nadużywane może nas zablokować na lata. Zwłaszcza jeśli sami zaczniemy nadużywać tego słowa.

Dlaczego nie mam się czego obawiać?

Ponieważ na warsztatach zawsze panuje wspierająca atmosfera, trener improwizacji nie raz spotykał się z zamkniętymi osobami. Takich osób oczekujemy, bo mogą rozwinąć skrzydła najbardziej ze wszystkich. Jedna z fundamentalnych zasad improwizacji to danie sobie prawa do popełniania błędów i w takiej atmosferze przebiegają wszystkie ćwiczenia.

Pamiętajmy, że najczęściej na danym warsztacie grupa jest nowa i to w obowiązku trenera jest ją zintegrować i sprawić by wszyscy poczuli się zadbani i zaopiekowani. No dobrze, łatwo powiedzieć trudniej zrobić, dalej się boję. Jak mam się przekonać?

 

Jeśli dalej się obawiasz kilka rad, które pozwolą Ci nabrać pewności siebie:

 

1. Idź do doświadczonego trenera.

Taka osoba, wie już jak zajmować się grupą, przeprowadziła już wiele warsztatów, spotkała tysiące osób. Ma odpowiednio dobrane ćwiczenia i potrafi reagować w czasie rzeczywistym na wszelkie blokady i tremy uczestników. Mniej doświadczeni trenerzy dopiero się uczą, na pewno można się dobrze bawić na ich warsztatach, ale trzeba im wybaczyć potknięcia. Często takie warsztaty odbywają się za darmo.

2. Napisz do prowadzącego.

W tym punkcie wiem, że też dużo osób może mieć tremę. Jak mam napisać do kogoś? Tak, napisz po prostu, co Ci leży na sercu. Wszyscy improwizatorzy to na maksa wspierający i empatyczni ludzie, wystarczy pojechać na jakikolwiek festiwal improv by to zobaczyć. Nikt Cię nie skrytykuje, a na pewno się ucieszy i wszystko wyjaśni. Rozwieje większość obaw i pozwoli się uspokoić.

3. Zacznij od warsztatów które skupiają się na strefie komfortu.

Jest to przygotowany warsztat, właśnie dla takich ludzi jak Ty. Rozwiewa wszystkie obawy, pozwala, uwolnić się z okowów naszej strefy komfortu i wyjść z niej. Można tam spotkać więcej ludzi podobnych do siebie co sprawi, że będziemy się czuli lepiej i pewniej.

4. Zrób to od razu.

Im dłużej się zastanawiasz, tym więcej wątpliwości w Tobie rośnie. W improwizacji zawsze jesteśmy tu i teraz. Dlatego im szybsze zapisanie się na warsztaty, tym większa szansa, że tam trafisz. Najlepiej jeśli jest możliwość zapłać od razu, odkręcanie wpłat może być dobrym motywatorem, żeby się jednak tam pojawić.

5. Jedno z ćwiczeń improv.

Jest to jedno z ćwiczeń na zaufanie i poszerzenie swojej strefy komfortu, tutaj możesz wziąć osobę którą znasz i której ufasz, by troszeczkę poczuć się niekomfortowo i zobaczyć, że to nic tak strasznego jak sobie wyobrażasz. Weź osobę dotknijcie się palcami a jeden z Was niech zamknie oczy. Druga osoba prowadzi pierwszą za palce. Chodzicie po mieszkaniu, domu, podwórku gdzie tam chcecie i sterujecie sobą na zmianę.

Nic nie pomaga, masz dalej obawy? Napisz do mnie z chęcią z Tobą porozmawiam, może wspólnie rozwiążemy ten problem.